Film musi się zakończyć szczęśliwie. Przynajmniej film, który opiera się na motywie miłości dwojga ludzi. Tak kończy się właśnie większość hollywoodzkich produkcji. Ale najbardziej pamiętamy nieszczęśliwe miłości i to właśnie filmy, które kończą się tragediami pozostają w naszej pamięci na długo i to właśnie do tych filmów wracamy najczęściej.Tak jest w przypadku wielkich historii miłosnych, Tristana i Izoldy, Romea i Julii, Setha i Meggie z Miasta Aniołów. Pamiętamy także walkę Williama Wallace`a wywołanej zabójstwem jego żony (Braveheart). Nieszczęśliwa, tragiczna miłość nas wzrusza. Naznacza nas piętnem zrozumienia, smutku. Filmy ukazujące tragedie związane z największym, najpotężniejszym uczuciem znanym człowieczeństwu na stałe wchodzą do kanonu kultowych produkcji światowej kinematografii. Jeśli taki film poparty jest znakomita grą aktorską, urokliwym dźwiękiem, to film nigdy nie straci swego przesłania i swej wielkości.
Powieści historyczne autorstwa Henryka Sienkiewicza są jednymi z najbardziej poważanych dzieł w historii polskiej literatury. Nie dziwne, ze wielokrotnie podejmowano próby ekranizacji tych powieści. Większość z prób kończyła się fiaskiem, a do naszych czasów zachowały się tylko wybrane działa - w zasadzie tylko te ukończone. Co ciekawe, kiedyś mimo dużo mniejszych możliwości niż w czasach obecnych, filmy historyczne były zdecydowanie lepsze. Ówczesny Quo Vadis to filmowa tandeta (z całym szacunkiem dla Jerzego Kawalerowicza). Zdecydowanie najlepszym polskim filmem historycznym są "Krzyżacy" Aleksandra Forda.Film ten jest niezwykle wierną kopią faktycznych wydarzeń z 1410 roku. Widzimy tam nawet rycerzy Kazimierza Szczecińskiego, który wówczas stanął po stronie cywilizowanej Europy i walczył po stronie Zakonu. Szczecińskiego Gryfa można zobaczyć na piersiach i chorągwiach rycerzy darujących Jagielle dwa nagie miecze.
W opisach obecnych w Biblii daje zauważyć się pewien wpływ świata narodów ościennych, są to pewne motywy, pewne oglądy kosmologiczne, takie jak przekonania ludów ościennych, ale jednak podporządkowywali je zazwyczaj wierzeniom w jednego boga, stwórcy świata, Cała teologia była podporządkowana wierze w jednego Boga. Można na łamach Biblii zauważyć pewną polemikę między autorami kapłańskimi a autorami wywodzącymi się z bałwochwalstwa. Istnieje w Biblii problem zwany fachowo problemem mitu. Mit był traktowany przez ostatnie wieki jak bajka, coś, co nie odpowiada rzeczywistości, co jest fikcją, co nie przystaje do rzeczywistości. Określano mitem wszystko to, co nie odpowiada faktom historycznym. Takie widzenie mitu było określone przez racjonalizm, jaki rozpanoszył się z filozoficznej myśli począwszy od dziewiętnastego wieku. Jednak w połowie dwudziestego wieku zaczęło się nowe rozumienie mitu, zaprzeczało ono poglądowi panującemu aż do tego czasu od początku dziewiętnastego wieku. Mit zaczął być rozumiany bardziej poważnie.